Loxone, KNX czy Home Assistant. Po co komu który
Klient rzadko pyta o system. Pyta, czy światło da się zgasić z telefonu. Ale gdy już zacznie czytać, trafia na trzy nazwy, które wracają w kółko: Loxone, KNX i Home Assistant. Są do siebie podobne mniej więcej tak jak samochód osobowy, ciężarówka i zestaw do składania samochodu.
Piszę to jako ktoś, kto wszystko robi na Loxone. Więc uprzedzam: nie jestem bezstronny. Postaram się być uczciwy.
KNX
Standard, nie firma. Powstał w latach dziewięćdziesiątych, jest otwarty i wspiera go kilkuset producentów.
Dla właściciela domu ta otwartość znaczy głównie jedno, i to naprawdę sporo: wybór osprzętu jest ogromny. Panele szklane, kamienne, w kilkudziesięciu wzorach i wykończeniach, przyciski z wyświetlaczem, rzeczy, których jeden producent po prostu nie ma w katalogu. Jak ktoś ma konkretną wizję tego, co ma wisieć na ścianie w salonie, to w KNX-ie prawie na pewno ją znajdzie.
Płaci się za to sprzętem, bo jest wyraźnie droższy, i czasem programowania, bo skoro wszystko jest ze wszystkim kompatybilne, to wszystko trzeba jeszcze ze sobą pożenić.
I teraz rzecz, o której mało kto mówi: to nie jest wybór albo-albo.
KNX da się wpiąć do instalacji na Loxone. Jeśli komuś zależy na konkretnym panelu, którego u Loxone nie ma, biorę ten panel z KNX-a i podpinam go do instalacji.
Czyli nie musisz wybierać między osprzętem, który Ci się podoba, a systemem, w którym chcesz mieć dom. Można mieć jedno i drugie.
Czystego KNX-a nie robię i nie będę udawał, że robię. Na Pomorzu robi to kilka firm i robią to dobrze.
Home Assistant
Darmowy program, który postawisz na małym komputerze i który podłączy się do prawie wszystkiego: żarówek Wi-Fi, czujników Zigbee, klimatyzacji, fotowoltaiki. Społeczność jest ogromna, a integracji są tysiące.
Uczciwie: to jest świetne narzędzie i sam korzystam z podobnej logiki w miejscach, gdzie kabel nie ma sensu.
Ale ma dwie cechy, które w domu klienta potrafią zaboleć. Po pierwsze, spina urządzenia różnych producentów, więc awaria jednej chmury albo aktualizacja jednej aplikacji potrafi wywalić kawałek domu. Po drugie, wymaga kogoś, kto to utrzyma. Jak ten ktoś to Ty i lubisz grzebać, to super. Jak ten ktoś miał być instalator, a instalator zniknął, zostajesz z domem, którego nikt nie rozumie.
Loxone
Jeden producent, jedna centrala, jedno oprogramowanie. Moduły siedzą w rozdzielnicy i łączą się kablem, nie przez Wi-Fi i nie przez chmurę. Wszystko liczy się na miejscu, więc brak internetu nie gasi światła.
Wady są dwie i warto je znać. Jesteś związany z jednym producentem. I moduły kosztują więcej niż bezprzewodowa drobnica z półki.
Zaleta jest jedna, ale dla mnie przeważa: to działa latami i nie wymaga opieki. Magistrala jest kablem, nie siecią bezprzewodową, więc taka instalacja przeżyje wszystko poza wyburzeniem ściany. Rolety, ogrzewanie, audio, wideodomofon, alarm i podlewanie siedzą w jednej logice, na jednym ekranie. Nie ma pięciu aplikacji, z których każda zna kawałek domu.
Jak to wygląda w praktyce, widać w opisach moich realizacji. Na przykład w domu w Gdańsku, gdzie w jednej logice siedzi audio w strefach, paczkomat z klawiaturą NFC i furtka otwierająca się z wykrycia ruchu. Albo w apartamencie w Sopocie, którym właściciel zarządza z drugiego końca Polski.
Loxone czy KNX, a może Home Assistant. Dla kogo co
| Sytuacja | Sensowny wybór |
|---|---|
| Zależy Ci na konkretnym osprzęcie, którego nie ma u jednego producenta | osprzęt KNX, choćby wpięty w Loxone |
| Duży budynek, wielu wykonawców, wymóg otwartego standardu | KNX |
| Lubisz grzebać, chcesz pełnej otwartości, ogarniesz to sam | Home Assistant |
| Chcesz, żeby po prostu działało i nie chcesz się tym zajmować | Loxone |
| Mieszkanie po odbiorze, ściany gotowe, budżet do kilkunastu tysięcy | bezprzewodowo, dowolny system |
| Dom w budowie, pełna automatyka | przewodowo |
Dlaczego pracuję na Loxone
Nie zaczynałem od Loxone. Przez jakiś czas robiłem instalacje na systemie polskiego producenta.
Potem zadzwonił klient z polecenia. Miał w domu instalację, która została bez opiekuna, bo poprzedni wykonawca przestał odbierać telefon. Chciał, żebym mu to uratował.
Uczciwie: na początku nie chciałem tego brać, i to wcale nie dlatego, że to była cudza robota. Ta instalacja była przygotowana pod Loxone, a ja byłem wtedy trochę anty-Loxone. Robiłem na czymś innym i nie widziałem powodu, żeby cokolwiek zmieniać.
Dogadaliśmy się więc tak: pojadę na szkolenie, zobaczę, o co w tym chodzi, i dopiero wtedy zdecydujemy, czy się tego podejmuję.
Pojechałem i zmieniłem zdanie. Od tamtego czasu montuję Loxone.
Powód jest prosty i nie wziął się z folderu reklamowego. Możliwości tego systemu są ogromne, a między nim a resztą jest przepaść. Znam kilka systemów i mam z nich szkolenia, więc mam z czym porównywać.
Najlepszy przykład tego, jak daleko da się z tym zajść, stoi u mnie w domu. Do instalacji na Loxone podpiąłem serwer, z którym się rozmawia, i który na podstawie tego, co mu powiem, steruje domem. Opisałem to osobno: Dom, z którym się rozmawia.
I jeszcze jedno, co wynika wprost z tamtego telefonu sprzed lat. Za te instalacje odpowiadam po latach. Klient dzwoni po trzech latach, że chce dołożyć sterowanie bramą albo zmienić scenę w salonie. Jak wszystko jest jednego producenta, szafa jest opisana, a projekt został u klienta, to jest pół godziny roboty, często zdalnie. Jak dom jest posklejany przez kogoś, kto już nie odbiera telefonu, to jest śledztwo.
Budujesz dom albo planujesz instalację i nie wiesz, w którą stronę iść? Odezwij się, powiem wprost, co ma sens na Twoim etapie.
